Wolin to niewielkie miasteczko nad Cieśniną Dziwną, które przez większość roku wygląda jak wiele innych polskich miejscowości. Klockowata zabudowa z PRL-u, gdzieniegdzie zabytkowy budynek, spokojny rytm życia. Ale historia tego miejsca sięga tysiąca lat wstecz – to był jeden z największych ośrodków handlowych nad Bałtykiem we wczesnym średniowieczu, znany w całej Europie jako potężny gród handlowy i siedziba wikińskich wojowników.
Dziś z dawnej świetności zostały głównie opowieści i artefakty archeologiczne. Ale miasto znalazło sposób, żeby przeszłość ożywić – dosłownie.
- żywe rekonstrukcje średniowiecznej osady
- pokazy rzemiosła i walk
- coroczny Festiwal Słowian i Wikingów
- unikalny kamień runiczny Haralda Sinozębnego
- możliwość strzelania z łuku i rejsów łodzią wikingów
Centrum Słowian i Wikingów – serce średniowiecznego Wolina
Główną atrakcją Wolina jest rekonstrukcja wczesnośredniowiecznej osady, która powstała, żeby przypomnieć czasy, gdy miasto nazywało się Jomsborg i gościło wikińskich wojowników. Skansen nie jest muzealną rekonstrukcją pod szkłem – to żywe miejsce, gdzie przez cały sezon można zobaczyć pokazy rzemiosła, poznać życie codzienne Słowian i Wikingów, a czasem trafić na inscenizacje walk.
W osadzie stoją drewniane budynki wzorowane na odkryciach archeologicznych. Są chaty mieszkalne, warsztaty rzemieślnicze, strzelnica łucznicza. Latem można spotkać rekonstruktorów w strojach z epoki, którzy pokazują jak kuto broń, tkano tkaniny czy wypalano ceramikę. Nie każdy wie, że technologia Bluetooth wzięła nazwę od króla Haralda Sinozębnego, który według legend uciekł właśnie do Wolina i tutaj zmarł w 987 roku.
Nazwa Bluetooth pochodzi od duńskiego króla Haralda Sinozębnego (Harald Blåtand), który podobno zakończył życie w Wolinie. Twórcy technologii wybrali tę nazwę, bo król słynął z łączenia zwaśnionych plemion – podobnie jak Bluetooth łączy urządzenia elektroniczne.
W mieście stoi kamień runiczny poświęcony właśnie temu władcy. To jedna z niewielu pamiątek po wikińskiej obecności na tych ziemiach.
Festiwal Słowian i Wikingów – gdy miasto żyje historią
Na początku sierpnia Wolin zmienia się nie do poznania. Coroczny festiwal przyciąga dziesiątki tysięcy turystów z całej Europy – rekonstruktorzy z różnych krajów zjeżdżają się, żeby rozegrać wielką bitwę wczesnośredniowiecznych wojowników. To nie są sterylne pokazy dla turystów. Walki wyglądają realistycznie, słychać brzęk mieczy, widać pot na twarzach wojowników w kolczugach.
Poza bitwą dzieje się mnóstwo rzeczy. Jarmark z rękodziełem, warsztaty dla dzieci, rejsy łodzią wikingów po Cieśninie Dziwnej, koncerty muzyki dawnej, pokazy sokolnictwa. Można spróbować strzelania z łuku, zobaczyć jak powstaje miecz w kuźni polowej, kupić ręcznie robioną biżuterię czy skórzane wyroby.
Festiwal trwa kilka dni i w tym czasie miasto pęka w szwach. Kolejki na stacjach benzynowych, tłumy na ulicach, namioty rozstawione wszędzie gdzie się da. Jeśli ktoś planuje przyjazd w tym czasie, lepiej zarezerwować nocleg z dużym wyprzedzeniem.
Co jeszcze warto zobaczyć w Wolinie
Ratusz przy ulicy Zamkowej to chyba najbardziej reprezentacyjny budynek miasta. Został wybudowany w 1881 roku w miejscu dawnego zamku książęcego. Wznosi się na północ od rynku i łatwo go rozpoznać po charakterystycznej architekturze.
Kolegiata świętego Mikołaja to gotycka świątynia z końca XIII wieku. Podczas II wojny światowej zniszczona została w 80 procentach. Odbudowa trwała długo – zakończyła się dopiero w 1998 roku. Dziś można zobaczyć efekt wieloletniej pracy konserwatorów.
Wzgórze Wisielców brzmi jak nazwa z horroru, ale to po prostu rezerwat archeologiczny z cmentarzyskiem kurhanowym z IX-XI wieku. Nazwa faktycznie związana jest z historią miejsca – przez lata funkcjonowało tu miejsce straceń.
W mieście działa też muzeum regionalne, gdzie można zobaczyć makietę Wolina z przełomu XIX i XX wieku oraz różne wystawy zmienne poświęcone historii regionu.
Wolin jako baza wypadowa
Miasto leży w dogodnym miejscu – po drodze do Międzyzdrojów i Świnoujścia. Zachodnia część gminy wchodzi w granice Wolińskiego Parku Narodowego, gdzie największą atrakcją jest Zagroda Pokazowa Żubrów. Nadmorskie klify w parku osiągają wysokość do 93 metrów – to najwyższe klify na polskim wybrzeżu.
Nad Cieśniną Dziwną jest plaża – nie tak spektakularna jak te nad otwartym morzem, ale za to bez tłumów. Woda spokojniejsza, co docenią rodzice małych dzieci.
Dla kogo jest Wolin
Poza okresem festiwalu to miejsce dla osób zainteresowanych historią i archeologią. Rodziny z dziećmi znajdą tu sporo atrakcji – dzieciaki zazwyczaj uwielbiają skansen z możliwością zobaczenia jak żyli wikingowie, a warsztaty rzemieślnicze pozwalają samemu coś stworzyć.
Miłośnicy rekonstrukcji historycznych wiedzą o festiwalu i często planują urlop tak, żeby trafić akurat na początku sierpnia. Dla nich to jedno z najważniejszych wydarzeń tego typu w Polsce.
Jeśli ktoś szuka spokojnego miejsca na weekend i interesuje się wczesnośredniowieczną historią Pomorza, Wolin sprawdzi się idealnie. Nie ma tu rozrywki jak w nadmorskich kurortach, ale właśnie o to chodzi – można zwiedzić w spokoju, bez pchania się w tłumie.
Informacje praktyczne – jak dojechać i ile to kosztuje
Wolin ma całkiem dobre połączenia komunikacyjne. Zatrzymują się tu pociągi na trasie Szczecin – Świnoujście, w tym dalekobieżne. Kursują też busy lokalnych przewoźników łączące miasto z Międzyzdrojami i Szczecinem.
Samochodem najwygodniej dojechać drogą krajową nr 3, która prowadzi przez całą wyspę. Z Szczecina to około 60 kilometrów, ze Świnoujścia niecałe 40.
Centrum Słowian i Wikingów znajduje się przy ulicy Zamkowej 24. Wstęp poza okresem festiwalu jest stosunkowo niedrogi – dokładne ceny warto sprawdzić przed wyjazdem, bo zmieniają się sezonowo. Podczas festiwalu bilety kosztują więcej, ale dostęp do wszystkich pokazów i walk jest wliczony w cenę.
Na zwiedzanie samego skansenu wystarczy około 2-3 godzin. Jeśli dorzuci się spacer po mieście, kolegiata i muzeum, to można spokojnie zaplanować pół dnia. Podczas festiwalu warto przeznaczyć cały dzień, a nawet dwa – program jest napakowany wydarzeniami od rana do wieczora.
Parking w centrum zazwyczaj nie sprawia problemów, chyba że trafimy w weekend festiwalowy – wtedy lepiej przyjechać wcześnie rano albo zostawić auto dalej i dojść pieszo.
